Strona główna

Historia

Dyskografia

Teksty

Galeria

Heroes

Wywiady

Księga Gości

Linki

Kontakt

Nie ukrywajmy, Love Like Blood jest jednym z kultowych zespołów niemieckiej sceny gotyckiej. Mimo wzlotów i upadków zespół cały czas ma się dobrze, nagrywa płyty, jest aktywny koncertowo. Już 5 czerwca ukazuje się ich najnowsze dzieło i przede wszystkim o tym jak i o przeszłości zespołu rozmawialiśmy z założycielem zespołu - Gunnarem Eyselem:


Gothic Art: - Zacznijmy od pytań związanych z historią zespołu. Wiemy, że Love Like Blood w 1996 roku przeszło zły okres zakończony zawieszeniem działalności zespołu. Dlaczego tak się stało (z dzisiejszego punktu widzenia, kiedy LLB znów działa)?

Gunnar: - Och, to zupełnie naturalne, paru członków zespołu nadal może utożsamiać swoje marzenia z zespołem paru nie i tacy muszą odejść z grupy. To wszystko. To coś, czego jako pojedyncza osoba nie możesz kontrolować. Taka decyzja należy do nich. Ale Yorck i ja, jako najważniejsze elementy, nie poddajemy się, nie wycofujemy, kontynujemy to i nie ma znaczenia, jakich innych muzyków napotkamy na swej drodze.


Gothic Art.: - Z tym okresem związane jest odejście Jochena Schmidta, który od początku istnienia zespołu grał na perkusji. Dlaczego odszedł?

Gunnar: - Perkusiści? Jochen rzeczywiście był członkiem z oryginalnego, pierwszego składu aż do albumu "Snakekiller", na którym zastąpiliśmy go innymi bębniarzami, grał z nami Alex Sauer, który brał udział również w sesji nowego albumu "Enslaved+Condemned". Dlaczego Joxx odszedł... Oprócz powodów, o których mówiłem przed chwilą, ożenił się, był też trochę zmęczony graniem w zespole, może samym zespołem, kto wie...


Gothic Art.: - Wiele osób twierdzi, że Waszym najlepszym albumem jest "An Irony Of Fate". Czy nie ciąży na Was dziedzictwo tej płyty?

Gunnar: - Nie, to raczej powód do stworzenia i wydania albumu, który będzie liczył się bardziej niż "An Irony Of Fate. Ale nie jest to nasze założenie, raczej odpowiedź.


Gothic Art.: - Jak wspominasz koncert w Polsce? Jak ludzie? Atmosfera?

Gunnar: - Wspaniale i zdumiewająco. Od czasu naszego pierwszego występu w Polsce czujemy się tu mile widziani i trochę jak w domu. Polska publiczność wydaje się bardziej cieszyć naszą muzyką niż ludzie w innych krajach. Więc cały czas u Was spędzony był świetny i zawsze płakaliśmy wyjeżdżając.


Gothic Art.: - Skoro już mówimy o koncertach, to cóż możesz powiedzieć o tournee z Lacrimosą?

Gunnar: - Bez wątpienia jest to wielki artysta, co do tego nie ma żadnych wątpliwości, jednak jest zupełnie różny od nas i naszej muzyki. To coś bardzo specjalnego, unikatowego, co robi i przedstawia Lacrimosa. Mamy ogromny szacunek dla jego pracy i sukcesu. Znamy Tilo od baaardzo baaardzo długiego czasu, dlatego trochę inaczej się traktujemy, bardziej jak przyjaciele. To coś więcej być od dawna przyjaciółmi i jechać razem w trasę. Ale, co dziwne, podczas koncertu każdy znów jest odrębny...


Gothic Art.: - Czy spotkaliście w czasie trasy jakieś nowe interesujące kapele gotyckie? Co sądzisz o niemieckiej scenie gotyckiej, co Ci się podoba, co nie?

Gunnar: - Och, dużo jest świetnych grup, które od lat spotykamy, ale problem tkwi w tym, ze raczej się nie zaprzyjaźniamy, jesteśmy raczej kimś w rodzaju samotnych kowbojów po prostu. Cóż mogę powiedzieć, wiele z nich znika po chwili, niektórzy cały czas nagrywają świetne płyty, a jeszcze inne zespoły grają tak samo źle, jak gdy słyszeliśmy ich po raz pierwszy. Duża większoąć może być lepsza niż Love Like Blood. Jedna z moich ulubionych kapel to Funhouse ze Szwecji, spotkaliśmy się tylko raz, czy dwa, ale bardzo dobrze wspominam czas spędzony z nimi. Jeżeli zaś chodzi o niemiecką scenę gotycką, nic specjalnego według mnie. Wydaje mi się, że dziś wszystko idzie bardziej w kierunku elektroniki, starej szkoły EBM niż "ręcznie robionego" rocka gotyckiego, jednak cały czas podoba im się i czerpią z całego g..., jakie "ojcowie chrzestni gotyku" im pozostawili...


Gothic Art: - Czego lubisz słuchać? Jakieś nowe zespoły? Może znasz, czy lubisz, jakieś polskie grupy?

Gunnar: - Nie jestem typem kolekcjonera, dlatego większość moich CD to prezenty albo egzemplarze promocyjne. Nie umiem opisać, dlaczego, ale dziś ciężko jest stworzyć coś oryginalnego. To zresztą prawie niemożliwe. Mogę na palcach jednej ręki rocznie wyliczyć płyty, które mogę uznać za ulubione. Mój gust i upodobania nie znają ograniczeń. Teraz słucham nowej płyty Smashing Pumpkins, parę miesięcy temu - ostatniego Testamentu, ostatniego wydawnictwa Manic Street Preachers albo Missy Elliot. To moje ulubione rzeczy ostatnimi czasy.


Gothic Art: - Zawsze, gdy słucham Love Like Blood zastanawiam się nad Waszymi inspiracjami. Wasza muzyka jest bardzo zróżnicowana, skąd czerpiecie natchnienie?

Gunnar: Z życia i miłości do muzyki gotyckiej.


Gothic Art: - Okładki Waszych płyt są bardzo oryginalne. I znów nasuwa się pytanie o inspiracje...

Gunnar: - W międzyczasie tworzę wszystko sam na komputerze i natchnienie podsuwa mi życie, zamiłowanie do muzyki gotyckiej, moja fascynacja wszystkim, co odbiega od normalności...


Gothic Art: - Mam też pytanie o to , co widnieje na okładkach "An Irony Of Fate" i "Odyssee"?

Gunnar: - Obie prace są rezultatem nałożenia przezroczy. Bierze się dwa slajdy, obraca się je np. względem siebie i tworzy z tego obraz. "Irony..." tak naprawdę pokazuje nagą kobietę u wejścia do jaskini. "Odyssee" jest zdjęciem kościoła, przy którym manipulowałem trochę z "kwaśnością obrazu". Generalnie lubimy rzeczy, które mają choć drobny element tajemnicy, coś, na co musisz popatrzeć dwa razy. Moim zdaniem niezłą pracą jest cos, co posiada ogniskową, a genialne jest to, na co musisz popatrzeć dwa razy, a potem jeszcze raz.


Gothic Art: - Czy macie jakieś przesłanie lub coś, co chcielibyście przekazać ludziom słuchającym Waszych płyt?

Gunnar: - Raczej nie. Chcemy po prostu, by ludzie na tyle, na ile jest to możliwe, stali się częścią naszych emocji i uczuć. Chciałbym, żeby czuli moją muzykę tak, jak ja odczuwam, gdy czegoś słucham. Chcemy dać Wam album i muzykę, które pasują do naszych najgłębszych emocji, chcemy tworzyć, kreować muzykę, która pomagałaby tak bardzo, jak pomaga nam.


Gothic Art: - W dzisiejszych czasach wiele zespołów komponuje przy użyciu komputera. Jak komponujecie? Może tradycyjnie siadacie z gitarą i gracie...

Gunnar: - Ha ha ha . Nie, od momentu, kiedy zredukowaliśmy skład , cała nasza muzyka ma swój początek w komputerze. Wszystkie utwory pisane są na moim komputerze w brzmieniu z software'u i sampli. To jak malowanie obrazu, ale na koniec cała ta papka jest przekładana na "ręczną" muzykę. I tu tkwi różnica, nienawidzę tych nienaturalnie brzmiących loopów, dźwięków, sampli - one nigdy nie zastąpią tradycyjnie zagranego materiału.


Gothic Art: - Wasz album jest już gotowy. Kiedy premiera?

Gunnar: - 5 czerwca - nie przegapcie!!!!!


Gothic Art: - W Polsce krąży wiele wersji tytułu Waszej nowej płyty. - Czy możesz sprostowac?

Gunnar: - To prawda, że zapowiadaliśmy parę tytułów, ale już na pewno ostatecznym tutyłem jest "Enslaved+Condemned".


Gothic Art: - Czy planujecie wydanie singla? Jakiś teledysk?

Gunnar: - Jest rozpowszechniany singiel zatytułowany "Love Kills", ale jest promocyjny, skierowany do DJ'ów itp. Nie będziemy tym razem wydawać singla. Teledysku też nie nagrywamy, bo nie ma powodu, żeby tracić na to kasę. Stacje muzyczne w 90% emitują rzeczy z Top50. Może nagramy jakieś video, kiedy nasz numer wejdzie na Top50. Za to znów wydamy limitowaną pierwszą edycję płyty, na której fani dostaną dwa dodatkowe kawałki. Jeśli upolujesz to wydanie, będziesz mieć 12 utworów - około 60 minut muzyki.


Gothic Art: - Mam nadzieje, że na okładce znów pojawi się Twój obraz. Czy mogę na to liczyć? Co będzie na okładce?

Gunnar: - Dziwna inna rzecz, mieszanina, zobaczysz dzieci, kościoły, czaszki i bardzo głęboką czerń...


Gothic Art: - Jaka będzie nowy album? Czy idziecie w stronę metalu? Czy myśleliście o brzmieniu bardziej elektronicznym, jak to robi wiele grup gotyckich...

Gunnar: - Oj, pieprzmy to elektroniczne brzmienie! Pierwsze wrażenie po przesłuchaniu "Enslaved+Condemned" jest to, że to najlepszy, może lepszy, album od czasów "An Irony Of Fate". Jest ciężki, ale to nie metal. To gotyk, ale nie w takim zupełnym znaczeniu. Zresztą, to nie moja działka definiować moją muzykę, to ostatecznie należy do fanów i mediów.


Gothic Art: - Kto produkował album? Kto brał udział w sesji nagraniowej?

Gunnar: - Producentem był Simon Eferney, który pracował przy płytach takich grup jak Paradise Lost, Helmet, Amorphis, Pantera i wielu innych. Muszę zaznaczyć, że wybór był doskonały, zgodzisz się po przesłuchaniu "Enslaved+Condemned". Jeśli zaś chodzi o muzyków, wzięliśmy skład, który był z nami ostatnio na trasie i w studio, a więc Al Sauer, który grał w paru kawałkach na "Snakekiller" pojawia się i tu przy perkusji, Alex Schadler nagrał gitarę rytmiczną plus Timo Deininger gitarę prowadzącą.


Gothic Art: - Czy myśleliście o tym, by ktoś został na stałe członkiem Love Like Blood?

Gunnar: Nie, jeszcze nie. Nie chcemy zrobić kroku w tył. Może to musi być automatyczny proces bez tego bezsensownego pytania o to, kto jest członkiem, a kto nie. Yorck i ja - to jest skład i tak długo nie dbamy o to, kto gra z nami koncerty, czy nagrywa płytę. Ale muszę powiedzieć, że aktualnie wibracje są świetne i jeśli nic się nie zdarzy i wszystko będzie jak jest na koncertach, czy płytach, to kto wie...


Gothic Art: - Jakie kraje odwiedzicie podczas tournee? Czy macie w planach Polskę?

Gunnar: - Jeśli nam się uda, to tak. To zależy od ofert, które dostajemy i od tego, jak sprzedają się nasze płyty. To jest coś, o czym nic pewnego nie mogę powiedzieć. Miejmy nadzieję na najlepsze, że jakiś promotor z Polski ściągnie nas do was. Uwzględniając różne okoliczności prawdopodobnie w lipcu znów wejdziemy do studia, by nagrać nową płytę, nie będzie to oficjalny kolejny album Love Like Blood, ale nic więcej nie mogę na razie powiedzieć


Gothic Art: - Na koniec: Co chciałbyś przekazać czytelnikom Gothic Art?

Gunnar: Drodzy czytelnicy, mam nadzieję, że czytanie wywiadu było przyjemnością - nie śpicie?




Radka/ Haarrron XII - marzec 2000